Alternatywne źródło prądu
Kto z nas nie spotkał się z sytuacją kiedy robimy coś na komputerze np. piszemy ważny projekt i nagle nie ma światła. Z jakimkolwiek wycinkiem naszej, ciężkiej pracy możemy już najprawdopodobniej się pożegnać, a powinniśmy zacząć się przygotowywać na kolejne godziny spędzone przed ekranem, aby nadrobić to, co straciliśmy.
Właśnie z myślą o takich sytuacjach stworzono UPS czyli urządzenie, które zapewnia alternatywne źródło prądu dla komputera. UPSy najczęściej mają wbudowane kilka gniazd, ażebyśmy oprócz komputera mogli do nich podłączyć np. Drukarkę bądź skaner. Oczywiście nawet naładowany do pełna UPS nie starczy nam na godzinę pracy niezależnej od elektrowni. Nie mniej na zapisanie, albo wydrukowanie pliku z pewnością starczy czasu. Koszty UPSów są różne. Wahają się od 200 do 500zł w zależności od ilości wbudowanych gniazd, trwałości baterii czy firmy produkującej.
Home and student nie dla studenta
Ostatnimi czasy coraz większa grupa osób narzeka na oprogramowanie, które laptop ma już w sobie przy zakupie. Na początku cieszymy się, no bo mamy fajny pakiet programów. Dostaliśmy od producenta jakiegoś super antywirusa, ponadto dorzucił nam kilka gierek i jeszcze jakiś komunikator internetowy, żebyśmy czuli się już całkiem nowocześni i multimedialni. To jednak nie koniec atrakcji. Od panów z Microsoft dostajemy 60-dniową wersję próbną pakietu programów opis. Najczęściej w laptopach instalowana jest wersja MS OFFICE HOME AND STUDENT. Niestety po 60 dniach najprawdopodobniej student będzie się musiał wyprowadzić z domu, bo zamiast opłacić czynsz, musiał wydać na klucz aktywacyjny do pakietu OFFICE, bo bez niego ani pisać, ani zapisać- dosłownie nic. Oczywiście ja rozumiem, że nieopłacalne byłoby dawać każdemu pełną wersję za darmo, ale może warto zastanowić się nad innym rozwiązaniem, z którego będzie zadowolony Microsoft, a i student zatrzyma swój home.
Lepsze ekrany i monitory
Patrząc na współczesne monitory do komputerów, albo ekrany laptopów naprawdę można dostać zawrotu głowy. Nie chodzi bynajmniej o to, że wszystko na nich się kreci. Chodzi raczej o jakość, wyrazistość wyświetlanego obrazu oraz parametry techniczne. Dawniej szczytem marzeń był monitor, którego przekątna ekranu miała 17 cali. Dziś, 17 albo 19 cali to standard, ale na tym nie koniec. Monitor musi być jak najbardziej płaski i najlepiej jak da się obracać pod rożnymi katami wedle życzenia użytkownika. Kiedyś ekrany LCD miały dobrą jakość tylko wtedy, gdy patrzyło się na nie pod odpowiednim kątem. Z upływem czasu rozwiązano i ten problem tworząc LEDowe matryce ekranów, które bez względu na kat patrzenia wyświetlają obraz tej samej jakości. Jednak prawdziwym krokiem naprzód jest monitor, z którego boku wysunąć możemy drugi, mniejszy i zakrzywiony ekran. Cudo! Co będzie dalej? Strach pomyśleć, ale warto czekać.
Zintegrowana i dedykowana
Każdy kto choć trochę zna się na sprzęcie komputerowym i grach wideo wie, że dla prawdziwego gracza nie ma nic gorszego jak zintegrowana karta graficzna. Zintegrowana czyli przyłączona do płyty głównej. Zintegrowana grafika nie ma żadnych zalet, poza jedną. Obniża koszt całego zestawu komputerowego o jakieś 300 a nawet 500zł. Jeśli więc ktoś nie jest maniakiem gier, a zależy mu na oszczędności pieniędzy, jak najbardziej polecamy zintegrowaną kartę graficzną.
Ci jednak, którzy chcą biegać, skakać, szaleć, strzelać w grach na najwyższej rozdzielczości, w jakości FULL HD bez żadnej „przywieszki”, muszą kupić kartę grafiki dedykowaną, czyli oddzielną. Muszą więc wyłożyć o te wspomniane 300-500zł więcej, gdyż taka karta liczona jest oddzielnie, a nie w cenie zestawu. Dobra, dedykowana grafika zapewni jednak niezapomniane emocje wrażenia i odczucia podczas grania w nowe tytuły, które do cna wykorzystują współczesne silniki graficzne. Wiem, bo gram.
Do serwisu bez obaw
Każdy z nas kupując laptopa ma wielką nadzieję, że będzie on nam służył w miarę długo i do tego bezawaryjnie, a serwis laptopów warszawa na nas nie zarobi. Niestety laptop jest trochę bardziej delikatnym urządzeniem niż komputer stacjonarny. Czasem jest więc tak, że nawet najmniejszy wstrząs, kurz, pyłek, a nie daj Boże uderzenie i musimy oddać laptopa do naprawy. Wielu z tych, którzy pierwszy raz są w takiej sytuacji boi się oddać swój osobisty komputer do serwisu. Dlaczego? Otóż dlatego, że najczęściej obawiamy się, że nie wróci do nas przez dłuższy czas, a jeśli już wróci, to będzie to na pewno taki sam, ale nie nasz. Tymczasem takie przekonania nie mają nic wspólnego z prawdą. Po pierwsze. Firmy starają się, ażeby okres naprawy nie trwał wiele dni, bo zdają sobie sprawę z tego, że laptop może być narzędziem pracy, bądź przechowywane są na nim dokumenty niezbędne do naszej pracy. Dlatego też przeważnie na drugi dzień po zgłoszeniu usterki do serwisu, do naszych dom puka kurier, zabiera laptopa (oczywiście z dokumentami) i tego samego dnia odwozi do wspomnianego serwisu. W zależności od tego jak poważne jest uszkodzenie naprawa trwa od 2-3 dni do 10 dni. Nie jest to okres długi, a wszystko zrobione jest fachowo i bez utraty gwarancji.
Kontrolery z konsol do PC
Coraz częściej gry z konsol konwertowane są na komputery. Fakt te, choć zapewne miły i radosny dla graczy pod wieloma względami, to najczęściej pod jednym, jedynym względem jest zmorą każdego gracza. Chodzi tu oczywiście o klawiszologię, czy akcje z gry przypisane do konkretnych przycisków na klawiaturze. Nie byłoby w tym problemu, gdyby nie to, że gry z konsol mają taki rozstaw przycisków na kontrolerze, aby grało się z uczuciem jak największej dynamiki akcji. Na samej klawiaturze to już nie jest tak łatwe do osiągnięcia. Dlatego też na półkach sklepów ze sprzętem komputerowym pojawiają sie kontrolery bądź jak kto woli pady imitujące, a czasami wręcz identyczne z tymi konsolowymi np od Xbox’a lub PlayStation.
Adapter Bluetooth
Może niektórym, a szczególnie tym młodym będzie się to wydawało dziwne, ale nawet dziś, w dzisiejszych czasach, gdzie w interfejs bluetooth wyposażone są najprostsze modele telefonów, nie w każdym laptopie możemy odnaleźć funkcję łączności za pomocą „niebieskiego ząbka”. Nie wiem czy jest sens w podawaniu konkretnych modeli, bo ani to reklama, ani antyreklama. Zostawmy wiec jednak modele w spokoju, kto będzie chciał to sprawdzi. Zajmijmy się natomiast tym, czy jest jakaś rada na to, aby nie mając w komputerze bluetooth’a jakoś jednak korzystać z dobrodziejstw, które oferuje. Oczywiście, że rada jest! Bardzo prosta, mała i stosunkowa niedroga- adapter bluetooth!. Nie wielkie urządzenie podobne wyglądem do pendrive’a tyle, że mniejsze, ale również podpinane pod port USB.
Ewolucja klawiatury
Słowo „klawiatura” dzisiaj przeważnie przywodzi na myśl obraz komórki i komputera. Gdzieś w meandrach historii zapomnieliśmy o tym, że klawiaturę również posiada maszyna do pisania chociażby albo fortepian. Ale nie odbiegajmy za daleko i skupmy się na moment na maszynie do pisania. To patrząc na nią możemy zobaczyć jak duży postęp zrobiła technika w dziedzinie panelu z literkami do wklepywania. Współczesne klawiatury to dosłownie panele dowodzenia! Jednym przyciskiem możemy włączyć lub wyłączyć internet, pocztę email, odtwarzacz muzyki, filmów, pogłośnić, ściszyć, a nawet wyłączyć cały system. W dodatku klawiatury coraz częściej mają dotykowe panele służące nie tylko do poruszania się po ekranie, ale także do regulacji głośności.
Dla mnie jednak osobiście najciekawsza jest klawiatura gumowa! Tak, gumowa. Można ją (oczywiście w granicach rozsądku) wykręcać, a do tego ma ładne kolory. Inni zaś wolą klawiatury bezprzewodowe. Każdy ma swój gust, a jest w czym wybierać.
Ceny „szybsze” niż procesory
Rozwój technologi doprowadził do tego, iż komputery bez względu na to czy stacjonarne czy też przenośne, osobiste (laptopy) tracą na wartości znacznie więcej i szybciej niż samochody. Jeśli kupimy laptopa, który w kosztuje cztery tysiące złotych, to po kilku miesiącach użytkowania, nawet jeśli sprzęt ani razu przez ten czas nie ulegnie awarii w komisie dostaniemy za niego od 1500 do maksymalnie 2200zł (w zależności od komisu). Cieszy to na pewno producentów komputerów, oprogramowania i hardware’u, bo dla nich to tylko gwarancja na kolejne zakupione produkty. Jednak dla zwykłych, przeciętnych użytkowników to wydatek od dwóch do czterech tysięcy złotych średnio co dwa- trzy lata. Niby nie dużo i da się odłożyć, natomiast biorąc pod uwagę średnie, krajowe zarobki oraz rosnące ceny choćby na paliwo, to nie jest już tak kolorowo. Niestety nie zapowiada się również, żeby w najbliższym czasie było lepiej, wręcz przeciwnie! Ceny będą nadal rosły bo monopolistą na rynku oprogramowania jest wciąż MICROSOFT, który sporo też stracił w czasie wielkiego kryzysu. Odbić to wszystko więc musi na kieszeniach klientów i producentów komputerów, którzy wykupują pakiety oprogramowania.